Agnes Janich

Już nie

Zamykam drzwi
którymi zawsze
cicho wchodziłeś do pokoju.

Salon na chmurce
nie dla mnie to podwoje.

Powoli mam dosyć
odwoływania przyjeć
odmówionych przyjaciół
wyrzucanego jedzenia
wystygłej herbaty.

Wkrótce miną
dwa lata
i choć żałoba
miała trwać rok
poczucie winy
nadal nie daje mi zasnąć.

Proszę, wróć
do ciepłej kuchni
domowego ogniska
ciasnej garderoby.

Pobłogosław
moje związki

Powiedz
kocham
wybaczam
to nie była Twoja wina
to nie była Twoja wina
to nie była

I cicho
odejdź.

© 2003 - 2018 Agnes Janich